Menu

Obserwatorium Katastrof

Jerzy Kałwak - gazeta prywatna

Chrystus Narodów Międzymorza

kalwakjerzy

Skreślenie z europejskiego rozkładu jazdy - jako następstwo opinii Komisji Weneckiej o polskim rządzie - takiego rozklekotanego pociągu, jak jakaś Polska, to dla Brukseli, Londynu, Paryża, Rzymu, Berlina, a nawet Aten, żaden problem.

W przypadku USA takie okolice, jak jakaś Europa środkowo-wschodnia z Polską, Węgrami, Słowacją, mogą być tanią zapłatą za jakieś niewielkie ustępstwo Rosji wobec potrzeb i interesów amerykańskich.

I jednych, i drugich niewiele obejdą manifestacje i "majdany" w Polsce.

Na to właśnie liczy Jarosław Kaczyński.

Jeżeli ktoś może pokierować polskimi sprawami w innym kierunku, niż wizja Chrystusa Narodów Międzymorza (ten obłęd tak się wyraża), to tylko my sami.

***

Jesteśmy społeczeństwem jednostek oblężonych przez same siebie. Taka wstęga Moebiusa, która ma wszystkie swoje strony po jednej stronie.

Polska jest państwem wrogim wobec własnych obywateli.

Najpierw to państwo odebrała im biurokracja, a następnie partiokracja. (Za ten etap zawłaszczania odpowiadają wspólnie SLD, PSL, PO, którym do rządzenia potrzebne były głosy pracowników sfery budżetowej i pieniądze przedsiębiorców, aby te głosy było za co kupić.)

PiSokracja chce skonsumować niedojedzone resztki wyłącznie w swoim towarzystwie.

Ostatnie wybory - prezydenckie i parlamentarne - wygrał w Polsce kościół katolicki i narodowo-katolicki socjalizm.

Następne wygra więc reakcja - ultraliberalna lewica 40-letnich wykluczonych z hasłami sprawiedliwości etycznej, krzywiących się na myśl o samoograniczeniach opisanych w Dekalogu.

Każdy kraj, jak widać, musi przejść przez fazę w stylu '68. My zrobimy to 50 lat później od całego rozwiniętego świata. Byle z pominięciem lokalnej odmiany jakiejś niemieckiej RAF albo amerykańskiego Ku-Klux-Klanu. Bo przecież od Niemiec bierzemy najwięcej, a najbardziej podoba nam się USA.

Kiedy? Raczej szybciej, niż później.

***

Kościół, a ściślej jego klientela i funkcjonariusze, jest w Polsce maszynerią hamującą swobodę myślenia.

W tym systemie pojawił się błąd polegający na przejęciu haseł i postaw (wzorców osobowych, typów ludzkich) od upadłego systemu utopii radzieckiej, wraz z jego ekskluzywizmem oraz obłudą kultu mas, prezentowanych u nas jako naród (z romantycznym podtekstem powstańczym i straceńczym).

Cenię więc protestantyzm jako akumulator i akcelerator aktywności i indywidualizmu (odpowiedzialności), ale polski parafialny zaścianek, przeszyty strachem i zawiścią, uznaję za defensywny.

Nie daję temu modelowi szansy. Zostanie odrzucony.

Jest odrzucany, więc używa podstępnych socjotechnik, aby przetrwać.

***

Wojna domowa w Polsce toczy się od 1944 roku. Teraz górą są Wyzwoleni, ale podają się za Zniewolonych.

***

Głupiec niekiedy przeczuwa, że się myli, ale tego nie sprawdza.

***

Ogół, który przeszłość już zna, teraźniejszość dopiero rozpoznaje. Do nazywania teraźniejszości używa pojęć z przeszłości. Innych nie rozumie i nie zna.

Tej pułapki uniknąć! - to jest mistrzostwo.

***

Odrzucam wszystkie "zrównoważone" stanowiska/opinie w sprawie bieżącej polityki jako brak opinii/stanowiska.

Podejście ostrożne i zachowawcze, oportunizm w ocenie władzy wybranej do reprezentowania obywateli i rządzenia nimi przypomina mi sędziowsko-prokuratorską "trafność" osądu, jaka zawiera się w określeniach typu "pobicie ze skutkiem śmiertelnym".

To jest język tchórzliwy i biurokratyczny. Podsądny płacze, że nie chciał zabić, wyraża nawet skruchę i obiecuje, że to było ostatni raz. Infantylizm takiego dialogu staje się normą prawną. Sprawiedliwość zostaje uwikłana w fałszywą cudzą retorykę i poddaje się jej.

Gdy taka kwalifikacja zabójstwa jest dostępna w kodeksie, można z niej po prostu nie korzystać.

 

Łomżing według Kaczyńskiego

kalwakjerzy

Atak szeregowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego na KOD został sformułowany według precyzyjnego wzorca nacjonalistycznego.


Emocjonalność tego - triumfalnego po zwycięstwie PiS w wyborach do senatu - wystąpienia w Łomży i jego treść ściśle współgrają ze stylistyką przemówień włoskiego duce i niemieckiego fuehrera.

Jeżeli to jest poza wystudiowana, wyuczona po aktorsku, a nie tylko wybuch prawdziwych emocji, to w obydwu wariantach możemy obserwować szaleństwo w czystej postaci. Za tym szaleństwem postępuje zbiorowe opętanie co najmniej jednej piątej społeczeństwa.

Polacy są Europejczykami, a jeżeli ktoś taki idąc z polską flagą twierdzi, że jest Europejczykiem, a polskością pogardza, to kim on jest?! - tak uważa nie tylko Jarosław Kaczyński. On jest tym, który to mówi bez jakiegokolwiek skrępowania. A to jest retoryka wykluczająca protestujących z KOD-em Polaków z grona uprawnionych do przynależności do narodu polskiego, jak wykluczanie niemieckich Żydów ze społeczeństwa prawdziwych Niemców.

Poseł Kaczyński posuwa się naprawdę poza te granice, jakie społeczność międzynarodowa uznała za swój wspólny dorobek po pokonaniu faszyzmu. Czas na egzorcyzmy, bowiem na parlamentaryzm i publicystykę jest już za późno.

Takie okrzyki są o krok od nawoływania do ostatecznego rozwiązania kwestii narodowości polskiej pośród Polaków, których - przypominam - jest w Polsce ponad 93 procent, zgodnie ze spisem powszechnym z roku 2011. Kaczyński podburza jednych Polaków przeciwko drugim.

Prezydent Duda niczemu się nie dziwi, jego to rajcuje: przecież to normalne w demokracji, że są różnice poglądów i wizji politycznych.

Wszystkie siły opozycji powinny w tej sytuacji zjednoczyć się wokół jednego celu: powstrzymania PiS i odsunięcia tej falangi politycznej od wpływu na państwo i codzienne życie obywateli naszego kraju. Robi się naprawdę coraz groźniej.

Na powoływanie przez PO tzw. klubów obywatelskich wprawdzie jest trochę późno, ale i bez tego obejść się nie można.

Ciekaw jestem, ilu odważnych spośród 4/5 niezwiązanych z PiS znajdzie się w takich Łomżach, aby otwarcie zwalczać parafialno-partyjne układy zastraszające tych zwykłych ludzi, którzy nie opowiadają się po stronie tzw. Narodu? Sądzę, że opór nie wyjdzie poza największe miasta.

"Dzisiaj idą pod biało-czerwonymi sztandarami i to jest oszustwo. Bo oni nie działają bezinteresownie. Za tym ruchem stoją siły, które chcą utrzymać Polskę jak najniżej, żeby służyła innym i była pewnego rodzaju kolonią - powiedział Jarosław Kaczyński w Łomży na spotkaniu z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości." -

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-o-kod-to-wielkie-oszustwo-oni-gardza-polska/8ztcz2

 

 

Spalony Zelnik

kalwakjerzy

GazWyb spalił Teatrowi Staremu najlepszego kandydata na nowego dyrektora, zgodnego z linią programową technicznego Glińskiego.

Zelnik TW został z całą pewnością jako specjalny wysłannik PPR(a) - Patriotycznej Parafialnej Rady (aktorów) i nieprawdą jest, że w 1968 zaprzestał współpracy. Współpracuje do dziś.

Parcie na wojnę

kalwakjerzy

Zybertowicz dostrzegający w antypisowskim oporze społecznym w Polsce, wspartym przez komisje brukselskie, rzymskie, weneckie, berlińskie, helsińskie, lizbońskie i piekielne, znamiona putinowskiej wojny hybrydowej przeciwko naszemu (biednemu i znękanemu zdradami o świcie) krajowi, to tylko jedna strona medalu.

Tego gościa z takimi rewelkami dopuszczają do mediów, wypuszczają go na ich czołówki, dyskutują tam namiętnie o tym, co mu się wypsło, bo ma parcie. Parcie na wojnę, wojenkę, wojenkę.

Cóż ona za pani, trza by sprawdzić naocznie, bo od 1945 roku wojenka Polskę szczęśliwie omija. Mamy za to hybrydową wojnę domową. Ale to przecież nie to samo, kiedy nikt nie strzela zza węgła do zdrajcy ojczyzny. Ich powinni zawczasu rozstrzelać pogardzani przez trzeci sort ludzki żołnierze niezłomni, a przemilczani, i byłoby po krzyku.

Gdyby nie te przemilczenia i pogarda, na polskich stadionach nie pojawiłyby się patriotyczne grupy rekonstrukcyjne, które odtwarzają na swój sposób podziały historyczne pomiędzy zaborami i stereotypy, zaszczepione w peerelowskich podręcznikach historii na temat podziałów społecznych o charakterze klasowym. Te grupy rekonstrukcyjne nie wiedzą, że naśladują zachowania zrewoltowanych robotników angielskich i irlandzkich, którzy toczyli przez kilkadziesiąt lat wojnę domową, podsycaną przez sowiecką propagandę.

Mogliby to robić na wesoło, w pokojowej atmosferze, skoro wojny w Polsce dawno nie ma, ale mają parcie na wojnę, wojenkę, więc robią na bejsbolowo. W ukochanej putinowskiej Rosji mecz piłki nożnej bez ustawki Kałmuków z Kazania z Giermańcami z Petersburga odbyć by się nie mógł. Przy wyniku uzyskanym na boisku powinno podawać się wynik ustawki: tylu a tylu rannych lekko, tylu a tylu ciężko, tylu zabitych, interweniowało 100 lekarzy i 500 pielęgniarek. Ludzie lubią takie newsy. Wolą je od informacji o tym, ilu dzieciom z domu dziecka pomogła tego dnia Caritas Polska. 

Po sukcesie rekonstrukcyjnym Muzeum Powstania Warszawskiego (wiadomo, czyim?!, prawda) powstał ruch narodowy rekonstrukcji historycznych. Byczki i jałówki po gimnazjach albo nawet po politologio-historio-socjologiach przebierają się w mundury, chwytają za atrapy karabinów i czołgają się w błocie z patriotycznym przesłaniem. Wojenko, wojenko.

Gdyby zaciągnęli się do prawdziwej Armii Polskiej, z której właśnie uciekają przestraszeni obrotem spraw generałowie, to musieliby jechać na wojnę do Afganistanu i tam tracić życie i zdrowie, odnosić prawdziwe rany. Tworzą więc sobie iluzję wojny i armii, jak ci surwiwalowcy, którzy biegają z noktowizorami po lesie i strzelają do siebie z paintboli. Idzie nawała muzułmańska, więc to my, Polacy, obronimy przed nią uśpioną w błogiej konsumpcji Europę.

Ich przewodnikiem jest Zybertowicz, który coś wspomina o wojnie hybrydowej, ale nie dostrzega związku pomiędzy napływem tych muzułmanów, a putinowską formą agresji Rosji. Jest specjalistą od bezpieczeństwa i pracuje dla najwyższych władz, sprawami zagranicznymi zajmuje się ten magister Waszczykowski. Obaj nie widzą, że Polakom podoba się to, że wojny nie ma od II wojny, a niektórzy o tę europejską błogą konsumpcję musieli walczyć zbrojnie. My posłużyliśmy się fortelem w stylu Pana Zagłoby.

Ten patriotyzm ślepców został zamknięty w beczce z prochem. Aby z niej wyjść, muszą tę beczkę wysadzić. Kto w tej beczce z nimi nie chce siedzieć, ten wróg i kosmopolita.  

Od lat uważam, że najskuteczniejszą metodą weryfikacji przynależności narodowej byłoby wprowadzenie w Polsce takich swobód posiadania broni, jakie mają mieszkańcy np. stanu Teksas w USA. Po krótkim czasie liczba ludności ustabilizowałaby się na oczekiwanym poziomie, miejsc pracy starczyłoby dla wszystkich, drobna przedsiębiorczość pogrzebowa skoncernizowałaby się w rękach rządu, a zachodnie banki przeniosłyby się do podziemia.

Zybertowicz jako koń pociągowy propagandy

kalwakjerzy

Dr hab. Andrzej Zybertowicz przysłużył się wolnej Polsce jako m.in. autor naukowej analizy roli tajnych służb w procesach wychodzenia z komunizmu. Socjologia jest dziedziną badawczą - chyba słusznie - podejrzewaną o nadmierne podobieństwo do zwyczajnej publicystyki. Szczególnie, gdy uprawiający ją badacze dają się zaprzęgać do roli koni pociągowych w kieracie propagandy. 

Z ustaleń dr. Zybertowicza wynika m.in., że po 1989 roku w Polsce doszło do zdominowania przekształceń politycznych i gospodarczych przez tajnie działające tzw. służby. Odkrycie to żadne, bo przez 25 lat praktycznie co tydzień można było czytać mniej czy bardziej wnikliwe teksty na ten temat. Tygodniki na takich informacjach budowały trwające tygodniami seriale o aferach, na przemian z serialami o mafiach. Taka jest prawda o Polsce. Jedno oblicze. Jest ich znacznie więcej. Ciemnej strony tego ćwierćwiecza lekceważyć całkiem nie można, ale nie powinno się być ślepym na kolory.

Z tego powielania złych wiadomości rodzą się wizje katastroficzne. Dziwnym zbiegiem okoliczności tego pokroju (sortu) wizje koncentrują się w stajni proroków Tadeusza Rydzyka, do której prócz Zybertowicza należą także Stanisław Michalkiewicz, najzdolniejszy stylista w polskiej felietonistyce po Kisielewskim, który został oblężony przez wszechobecnych żydów i z tego głównie od kilkunastu lat żyje, oraz - a jakże! profesor i pomocnik SB, człowiek wielkich talentów i religijności - Jerzy Robert Nowak. W tym gronie Zybertowicz mógł uchodzić za światowca. 

Jeden z moich zapisków na tablicy korkowej sprzed paru lat (Być obleganym przez oblężonych – to musi człowieka poniżać!) znalazł właśnie potwierdzenie w wypowiedzi Zybertowicza na temat wojny hybrydowej, której Polska stała się - jego zdaniem jako badacza - w ostatnim czasie ofiarą. Ten wnikliwy analityk, zatrudniany przez Kaczyńskich jako doradca i specjalista od kwestii bezpieczeństwa państwa, z przekonaniem sugeruje, że nie można wykluczyć, iż ostatnie "ataki" ze strony Unii Europejskiej czy Komisji Weneckiej są dowodem na wzmożoną akcję rosyjską przeciwko Polsce.

Wprawdzie te "ataki" pojawiły się z powodu naruszeń konstytucji przez PiS, ale próby powstrzymywania tego rządu i jego parlamentarzystów, z szeregowym posłem Kaczyńskim na czele, są z natury rzeczy atakami na Polskę. Tak to należy rozumieć, a zapewnia o tym sprawdzony w boju i w klubach "Gazety Polskiej" Andrzej Zybertowicz, tytułujący się profesorem. Oblężonym profesorem dla oblężonych Prawdziwych Polaków Najwyższego Sortu, których wybrał sam pambuk wcielony. 

 

***

 

Ta antyklerykalna i bezbożna transkrypcja fonetyczna powyżej jest, oczywiście, zamierzona. Idzie mi o to, aby nie wypaść z modnej tonacji, jaka dominuje jako tło muzyczne od kampanii Kena czyli PADa począwszy. Potężny dźwięk trąb anielskich rozlega się zewsząd, jest barokowo i jest makaronicznie ("Quo vadis", zgodnie z moimi niezachwianymi oczekiwaniami, będzie czytana przez Kena i Barbie oraz Wszystkich Polaków Patriotów, jak zapewnił nas PAD), do czasu aż jakiś Molier odkryje znów "Świętoszka" w każdym Świętym Kibolu z bejsbolem i ten i ów zawstydzi się, że mówił cudzą prozą.

W każdym razie to nieprawda, że ostatnie wybory wygrała w Polsce partia Kaczyńskiego. Te wybory wygrał kościół katolicki, jego episkopat oraz proboszczowie i Wielki Teolog i Moralista Jacek Kurski, który już wie, że w kabaretach niedopuszczalne jest nabijanie się z katastrofy smoleńskiej. Nie wolno szargać największego świętego nowego kościoła, zwanego smoleńskim (obok toruńskiego, łagiewnickiego, jasnogórskiego, natankowskiego itp.).   

 

***

 

Zdaniem Pani Referent Polski ta Komisja Wenecka skompromitowała się z powodu ujawnienia przez "Gazetę Wyborczą" treści projektu opinii o Polsce, jaka "wyciekła" (prawdopodobnie z ministerstwa Waszczykowskiego). Kompromitacja wynika też z faktu, że KW nie zmieniła terminu ogłoszenia swojej opinii na późniejszy.

Będzie PiS-owi trudniej "naprawiać Polskę", tak zepsutą do cna, pod okiem kamer z całego świata, które zaciekawiają wszelakie dziwolągi oblężone przez oblężonych przez siebie samych. Takie potwory wyciągane są czasem z najgłębszych głębin oceanicznych, gdy zahaczą się przypadkiem do sieci. A tu, proszę, polska Kaczka Dziwaczka upieczona i podana na talerzu! 

 

***

 

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/63/Pomnik_rudniki.jpg

Wkleiłem to zdjęcie pomnika poległych z moich rodzinnych Rudnik (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_poleg%C5%82ych_w_Rudnikach), aby postawić tamę interpretacjom bejsbolowych patriotów z PIS-IPN, że Polacy nic nie wiedzą o swoich poległych bohaterach. Wiedzieli i wiedzą. Kiedyś o tym szerzej napiszę na przykładzie własnym (na tablicy po lewej jest nazwisko Andrzej Kałwak, to najstarszy brat ojca, poległy w wojnie z Rosją w 1920 roku).

Tymczasem niezainteresowanym polecam informacje na temat Konspiracyjnego Wojska Polskiego na Ziemi Wieluńskiej - http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?335321.

© Obserwatorium Katastrof
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci