Menu

Obserwatorium Katastrof - OK!

Jerzy Kałwak - gazeta prywatna

Zdekoncentruj się albo zostaniesz zdekoncentrowany

kalwakjerzy

Narodowa Polska Agencja Prasowa (NPAP) podała do publicznej wiadomości wypowiedzi posła Jarosława Kaczyńskiego (PiS) z parteitagów – dla jasności znaczenia terminu ‘repolonizacja’ posługuję się nazwami niezrepolonizowanymi - w Breslau (Schlesien) oraz Litzmannstadt (Polen):

Potrzebna jest reforma mediów, chcemy aby dążyli oni do prawdy a nie opowiadali się za jedną stroną - podkreślił Kaczyński. (...) Chcemy iść drogą państw UE, gdzie istnieją przepisy o dekoncentracji mediów - podkreślił”.

Prawda ma dwie strony i tak ją trzeba pokazywać

– tak można by najprościej ująć postulat zawarty w tej wypowiedzi po jej odczytaniu. Jeżeli ktoś pokazuje tylko jedną stronę, to pokazuje tylko pół prawdy. Półprawdy zaś prawdami nie są. Oczywista oczywistość! 

Puszczając swobodnie wodze fantazji, a więc wypuszczając myśl lotną, pomyśleć by można - z pewną ostrożnością wyprzedzającą myśl Wodza, który wodzy mieć nie może, bo ucierpiałaby na tym jego Immanentność - iż mogłoby się także zdarzyć, że prawda ma więcej stron, niż dwie. Ile stron ma płaszczyzna? – czy tylko lewą i prawą. Prawda nigdy raczej płaska nie jest.

Prawda nie jest też, jak już wiemy, jednowymiarowa.

Na przykład może przybrać formę walca (jak brzęczący pieniądz) i wtedy tych stron prawdy (półprawd?, ćwierćprawd?) będzie cztery – dwie podstawy, bok i wnętrze. Może wcielić się w kształt ostrosłupa o podstawie trójkąta i wtedy liczba półprawd wzrośnie do pięciu, licząc wnętrze. Model sześcianu dostarcza już siedmiu „stron”.

W przypadku bryłowatych modeli prawdy można założyć dominującą pozycję półprawd wewnętrznych, które są co najmniej trójwymiarowe, podczas gdy zewnętrzne zaledwie dwuwymiarowe. To zagadnienie nie zostało zauważone przez mówcę, zatem trzeba je głębiej przemyśleć już całkowicie samodzielnie.

Warto by było zwrócić również uwagę na potencjalną obecność prawdy zewnętrznej, to znaczy takiej, która ani nie leży na płaszczyźnie, ani też nie jest wpisana w bryłę, lecz rozciąga się w przestrzeni otaczającej sumę półprawd (płaszczyznę oraz bryłę).

Weźmy dla przykladu na tapetę taką bryłę, jak kula. Albo, dla większego uproszczenia, bryłę węgla. 

Prawdą węgla jest ciepło,

które tkwi w nim jako potencjał. Ostanio odkryliśmy z zaskoczeniem, że drugą stroną prawdy węgla jest dym i zawieszony w nim pył. Rozkapryszeni zaniżonymi normami światowymi tego zawieszenia pyłu w dymie i rozjuszeni nadmiarem swobód ekolodzy nazywają to, nie wiedzieć czemu, z angielska smogiem.

Umiędzynarodowiają w ten sposób pospolity polski smród, szkodząc wizerunkowi Polski w świecie. W Polsce jeżeli już coś wisi w przestrzeni, to smród. Smog niech sobie zwisa poza granicami, my wiemy lepiej, co mamy i nikt nam nie będzie niczego narzucał pod pozorem ochrony naszego środowiska przed nami samymi. Ci fałszywi ekolodzy do głoszenia jednostronnej Prawdy wykorzystują przede wszystkim niepolskie media, które z satysfakcją prezentują wykresy i tabelki pokazujące polskie przodownictwo smogowe.

Zatem odpowiedź na postulat Jarosława Kaczyńskiego dążenia mediów do prawdy wielostronnej łatwa nie będzie. A jakaś przecież być by musiała, bo to nie jest jakaś zwykła wypowiedź zwykłego posła. To jest wypowiedź, która oczekuje na odpowiedź.

Podobnie kłopotliwa wydaje się odpowiedź na ambitny postulat tego posła sprostania państwom UE, w których obowiązuje

dekoncentracja mediów.

W tej kwestii potrzebne jest wyjaśnienie, iż przez dekoncentrację należy (zapewne?) rozumieć taką sytuację, jakiej domagała się kilkanaście lat temu posłanka Aleksandra Jakubowska (SLD), znana specjalistka od mediów, a w szczególności od „i czasopism”, której nie pasowało, że np. „Gazeta Wyborcza” może mieć w Polsce nie tylko swoją gazetę (gazety), ale „i” radia i telewizje.

Taka sytuacja to jest koncentracja, groźna dla Polski i Polaków. Trudno sobie wyobrazić, że taka koncentracja mediów w jednym ręku dotyczyłaby jakiegoś wydawcy zagranicznego, tzn. niepolskiego. To jest wielokrotnie bardziej niebezpieczne dla Narodu Polskiego. 

Możemy tylko domyślać się, że poseł Kaczyński, pochylając się z ojcowską troską nad wolnymi mediami w Polsce, myśli podobnie, jak swego czasu posłanka Jakubowska. Partia powierzyła jej misję zrobienia porządku z mediami i ona uznała, że

gwarantem wolności słowa jest pluralizm, a nie monopol,

a ustawa medialna potrzebna była Polsce po to, aby (...) na rynku mediów elektronicznych żaden z działających podmiotów nie zdobył pozycji monopolistycznej”.

Tę nienową myśl poseł Kaczyński najwyraźniej podchwycił i rzucił ją Narodowi do dalszej obróbki intelektualnej i moralnej. Zastanówcie się, zdaje się mówić, czy to jest aby zgodne z Prawem Naturalnym i czy jest Sprawiedliwe, że Wolność Słowa, Prawda (jedna i druga, i trzecia) znalazły się w rękach tych, którzy chcieliby mieć monopol na te podstawowe wartości naszej Wspólnoty Narodowej. 

Nie wypada czekać, aż poseł Kaczyński rozwinie i skonkretyzuje swoją myśl, bo nie po to powiedział, co powiedział, aby to rozwijać i konkretyzować, ale abyśmy sami doszli do tego, jak być powinno, aby mu się podobało. A więc powinniśmy coś konkretnego zaproponować.

Już bodaj słynny towarzysz minister Sokorski, pionier zmian w kulturze Narodu Polskiego, zwykł był mawiać do podwładnych i twórców kultury socjalistycznej:

Ja rzucam myśl, a wy go łapcie!”.

Myśl ma formę skrzydlatą, a więc ulotną, trzeba więc szybko zamknąć ją w słowach, by nie wybrała nieskrępowanej jakąś formą wolności. Słowo „dekoncentracja”, co rozumie się samo przez się, zawierać musi, jak sugerują od jakiegoś czasu np. poseł Sellin czy poseł Morawiecki, innych nie wymieniając z grzeczności i litości, w pierwszym rzędzie postulat repolonizacji.

Skoro Polska zrepolonizowała z sukcesem „Damę z gronostajem” wraz z innymi zbiorami rodziny Czartoryskich, reprezentujących wynarodowioną Międzynarodówkę Arystokratyczną, to równie łatwo poradzi sobie z repolonizacją zasobów należących do zachłannej globalistycznej międzynarodówki medialnej.

Narodówce ta repolonizacja podoba się jako wzmocnienie ducha za pomocą materii i że to jest korzyść na wagę złota, ale tutejszta międzynarodówka lewacka, czyt. anarchistyczna, uważa, że to był zbyt głęboki ukłon w stronę warstw posiadających, a już przebrzmiałych, bo można było po prostu zabrać i nie płacić.

Ta międzynarodówka medialna, wiadomo jakiego obcego pochodzenia, podstępem wykorzystała w latach 90. XX w. polską naiwność i brak doświadczenia kapitalistycznego tego umęczonego przez hitlerowców i komunistów Narodu Polskiego, nie zapominajmy o tym!, aby opanować rynek prasy regionalnej i lokalnej, wykupić i zniszczyć polskie gazety. Zresztą, często do spółki z wydawcami z Polski, którzy zdradliwie przejęli polskie gazety, aby je drożej odsprzedać temu, kto da więcej.

W tym podejrzanym procederze, w którym mediami handlowano jak pietruszką na bazarze, został utopiony w kupce pieniędzy interes Narodu Polskiego, zlekceważono prawo Polaków do Prawdy.

Taka prasa nie służy Polakom.

Teraz chcieliby zmonopolizować Prawdę, podając swoją wersję bądź wersję jakiejś jednej strony nie tylko w prasie czy w telewizji, ale w sposób totalny – wszystkimi dostępnymi kanałami informacyjnymi.

Dlatego, aby Prawdę chronić przed jednostronnością, należałoby nie tylko zrepolonizować media, lecz także nie pozwalać na to, aby jeden nadawca/wydawca mógł to samo mówić jednocześnie w prasie, radiu, telewizji i w internecie.

Jeżeli masz telewizję naziemną, to nie możesz mieć gazety, portalu i radia, wydawco (w szczególności wydawco zagraniczny). Jeżeli masz portal, to nie będziesz miał telewizji, reklamy zewnętrznej, radia, prasy. I tak dalej. Jeżeli masz radio ogólnopolskie, to nie będziesz miał ogólnopolskiej gazety. I tak dalej.

Po prostu, mówiąc do rzeczy mową srebrną – zdekoncentruj się sam albo zostaniesz zdekoncentrowany.

© Obserwatorium Katastrof - OK!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci